Choćbym też chodził w dolinie cienia śmierci, nie będę się bał złego.
Rozważanie
Owce z prawdziwego stada Pana nie boją się złego z powodu Jego łaski, ponieważ Pan jest z nimi, jest po ich stronie, okazawszy Swoją łaskę w przypisanej im cenie odkupienia. Jest z nimi także przez Swoje Słowo obietnicy – przez zapewnienie, że śmierć nie oznacza zagłady życia, lecz jedynie niezakłócony sen w Jezusie, aż do zmartwychwstania. Cóż więc dziwnego, że mogą one przechodzić przez dolinę cienia śmierci, śpiewając i tworząc w swym sercu psalmy dla Pana, wzywając swe dusze – ze wszystkim, co w nich jest – by sławiły, chwaliły oraz uwielbiały wielkie i święte imię Tego, który nas umiłował i odkupił Swoją drogocenną krwią, a także powołał do dziedzictwa wraz z Nim w Królestwie. (R 3268)
Komentarz epifaniczny
Tą doliną cienia śmierci jest stan przekleństwa. Cień śmierci idzie przed nią (śmiercią) w grzechu, błędzie, degradacji, smutku, kłopotach, bólu, chorobie, stratach, zawodach i umieraniu, które zacieniają tę dolinę. Przez tę ciemną dolinę przechodzimy od narodzin aż do śmierci. Ogromna większość przechodzi przez nią w strachu, a dochodzi do jej końca w rozpaczy. Dzieci Boże mają w tej dolinie błogosławieństwa, które umożliwiają im odważne i spokojne znoszenie jej surowości. Wszelkie zło, które ich dosięga, dotyka tylko ich ludzkiej natury. Ich nowe serce, umysł i wola są bezpieczne, ponieważ Bóg, ich Pomocnik, sprawia, że wszystkie rzeczy wspólnie działają dla ich dobra. Daje im też nadzieję, że w zmartwychwstaniu wyzwoli ich od wszelkiego zła, już na wieki. Podróżując przez tę dolinę, nie boją się więc zła.